Nie widzisz swojego typu obiektu? Prace niestandardowe wyceniamy indywidualnie — opisz sytuację, a powiemy wprost, czy to nasz zakres.
Tak wygląda ta praca
Świetliki i wpusty udrażniamy ręcznie, sprzętem niemetalowym.
Śnieg mokry waży wielokrotnie więcej niż świeży
Największe ryzyko nie pojawia się przy obfitych opadach, tylko przy odwilży po nich. Świeży, puszysty śnieg jest lekki. Ten sam śnieg nasiąknięty deszczem albo przetopiony i ponownie zamarznięty potrafi ważyć kilkakrotnie więcej przy tej samej grubości warstwy. Dach zaprojektowany na normowe obciążenie śniegiem przekracza je wtedy niepostrzeżenie.
Drugie ryzyko to nierównomierność. Śnieg nawiewa się w zagłębienia, przy attykach, przy nadbudówkach i w koszach — i to tam powstaje przeciążenie punktowe, nawet gdy średnia grubość na połaci wygląda niegroźnie. Dlatego ocena zaczyna się od obejścia dachu, a nie od spojrzenia z parkingu.
Jak pracujemy na połaci
Dach hali to powierzchnia, po której nie da się chodzić dowolnie: świetliki i pasma doświetlające nie są nośne, a pod śniegiem po prostu ich nie widać. Dlatego pierwszą czynnością jest ustalenie ich położenia na podstawie dokumentacji obiektu i wytyczenie bezpiecznych ciągów komunikacyjnych.
Ocena grubości i rodzaju pokrywy, wskazanie stref przeciążonych
Asekuracja zespołu na całej połaci — także przy krawędziach
Usuwanie śniegu narzędziami niemetalowymi, z pozostawieniem warstwy ochronnej
Rozbijanie zlodowaceń przy wpustach i udrożnienie odwodnienia
Zrzuty w wyznaczone, wygrodzone strefy pod obiektem
Usuwanie nawisów i sopli z attyk oraz krawędzi dachu
Dlaczego zostawiamy warstwę śniegu
Odśnieżanie „do gołej membrany” to najczęstszy błąd, jaki widzimy po ekipach bez doświadczenia. Zamarznięta membrana albo papa jest krucha, a metalowa łopata przecina ją bez wysiłku. Nieszczelność ujawnia się dopiero przy odwilży — i wtedy koszt naprawy pokrycia oraz zalanego towaru wielokrotnie przewyższa oszczędność na usłudze.
Zostawiamy więc cienką warstwę ochronną, pracujemy sprzętem niemetalowym i osobno zajmujemy się zlodowaceniami przy wpustach, które trzeba usunąć, żeby woda z topnienia miała gdzie odpłynąć.
Umowa na sezon zamiast telefonu w środku zimy
W dniu, w którym śnieg realnie zagraża konstrukcji, wolne ekipy z uprawnieniami wysokościowymi po prostu nie istnieją — wszystkie są na obiektach klientów, którzy umówili się wcześniej. Dlatego obiektom wielkopowierzchniowym proponujemy umowę na sezon: ustalony próg grubości pokrywy uruchamiający interwencję, znany czas reakcji i znana stawka.
Do umowy przygotowujemy plan dachu z zaznaczonymi świetlikami, wpustami, strefami zrzutu i punktami kotwiczenia. Dzięki temu przy pierwszym alarmie zespół nie traci dnia na rozpoznanie obiektu.
Pytania i odpowiedzi
Pytania, które słyszymy najczęściej
Przy jakiej grubości śniegu należy interweniować?
Nie ma jednej liczby — decyduje ciężar, a nie grubość. Progi ustalamy indywidualnie na podstawie danych o konstrukcji dachu z dokumentacji obiektu. Przy odwilży po dużych opadach zalecamy ocenę nawet przy pozornie niewielkiej warstwie.
Czy odśnieżanie może uszkodzić pokrycie dachu?
Może, jeżeli używa się metalowych narzędzi i skrobie do podłoża. My pracujemy sprzętem niemetalowym i zostawiamy warstwę ochronną, a stan pokrycia dokumentujemy zdjęciami przed rozpoczęciem prac i po ich zakończeniu.
Jak szybko możecie przyjechać?
Klienci z umową na sezon mają ustalony czas reakcji i pierwszeństwo. Przy zgłoszeniach doraźnych w szczycie sezonu termin zależy od bieżącego obłożenia — dlatego namawiamy na uzgodnienie warunków przed zimą.
Czy usuwacie też sople z krawędzi dachu?
Tak, to częsty zakres uzupełniający — szczególnie nad wejściami, chodnikami i miejscami parkingowymi, gdzie nawisy stanowią bezpośrednie zagrożenie dla ludzi i pojazdów.